"Nie znoszę Polaków cebulaków". Celebrycie puściły nerwy

"Nie znoszę Polaków cebulaków". Celebrycie puściły nerwy

Dodano: 
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź Źródło: PAP / Stach Leszczyński
Krzysztof Gojdź znalazł się w centrum internetowej burzy. Celebryta zareagował, obrażając przy okazji Polaków.

Krzysztof Gojdź, pochodzący z Dębna specjalista medycyny estetycznej, kilka lat temu przeniósł swoją działalność do Stanów Zjednoczonych. Tam rozwinął biznes, otwierając kliniki m.in. w Miami i Los Angeles. W wywiadach dla polskich mediów chętnie podkreśla, że jego klientkami są znane nazwiska, takie jak Lana Del Rey czy Paris Hilton wraz z jej mamą Kathy Hilton.

Niemal trzy tygodnie Krzysztof Godź udzielił szeroko komentowanego wywiadu dla Żurnalisty, który wywołał falę dyskusji na temat życia prywatnego popularnego lekarza.

Burza wokół Krzysztof Gojdzia. Dziwna reakcja celebryty

W trakcie rozmowy poruszono kwestię jego rozwodu z innym mężczyzną – to temat, któremu Gojdź wcześniej stanowczo zaprzeczał. Dodatkowego wymiaru sprawie nadała wypowiedź Marcina Roznowskiego, formalnie wciąż pozostającego jego "mężem", który postanowił przedstawić własne spojrzenie na całą sytuację. Roznowski, określany przez Gojdzia mianem "byłego asystenta" oraz "stalkera", zaznacza, że ich "małżeństwo" nadal trwa w świetle prawa, a postępowanie rozwodowe nie zostało jeszcze zakończone. Jednocześnie nie zgadza się z określeniami używanymi pod jego adresem przez byłego partnera i otwarcie je krytykuje.

W obliczu narastających komentarzy medialnych Gojdź postanowił odnieść się do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych. Nagrywając relację z hotelowego basenu na Mykonos, nie ukrywał emocji, kierując krytyczne uwagi zarówno pod adresem Roznowskiego, jak i części polskich internautów.

"Cheers, dla moich hejterów. Dlaczego wy, Polacy, część Polaków, tak nienawidzicie ludzi sukcesu?" – napisał.

"Lekarz gwiazd" ponownie skierował pod adresem Roznowskiego poważne oskarżenia. W swoich wypowiedziach określał go mianem "stalkera" oraz sugerował, że miał on świadczyć odpłatne usługi seksualne w Miami. Nie odniósł się natomiast do wcześniejszych zarzutów dotyczących rzekomej napaści na tle seksualnym. Jak informowały media, śledztwo w tej sprawie zostało umorzone przez prokuraturę z uwagi na brak podstaw do postawienia zarzutów.

"Mam nadzieję, że większość Polaków umie czytać między wierszami i widzi całą tę prostytucję mojego stalkera, z którym rozliczę się w bardzo niedługim czasie w sądzie w Miami, ale także w Polsce. Ludzie, dajcie żyć, naprawdę" – apelował.

"Kto próbował zupy cebulowej w Paryżu? Ble, ja nie znoszę cebuli, tak samo, jak nie znoszę Polaków cebulaków. Tych hejterów, którzy nienawidzą ludzi sukcesu, nienawidzą ludzi, którzy coś w życiu osiągnęli" – dodał, twierdząc, że odpoczywa na Mykonos od "polskości" i "cebulaków".

Czytaj też:
"Do czego myśmy doszli". Aktorka uderza w europosła i PiS
Czytaj też:
"Liczyłam, że go dostanę". Gwiazda rozczarowana po rozdaniu nagród

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl