We wtorek w mediach społecznościowych tragicznie zmarłego posła Łukasza Litewki pojawiło się obszerne oświadczenie jego najbliższych.
"Drogi Teamie, pisanie tych słów nie przychodzi nam z łatwością, jednak wierzymy, że czasem trzeba zrobić krok w tył, aby później móc iść dalej – w zgodzie z prawdą i z podniesioną głową" – czytamy we wstępie. "Naszą wolą było dołączenie do Rady Fundacji w taki sposób, by móc mieć realny wpływ na kierunek jej działań i tym samym ochronę dziedzictwa Łukasza. Niestety, nie wszyscy podzielili to zdanie. Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą. W związku z tym, do czasu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu komunikacji związanej z działaniami Fundacji na tym profilu. Dajcie nam proszę czas, wykażcie się cierpliwością i mimo tej niezręcznej ciszy, która nie była intencjonalna, zostańcie tutaj z nami" – poinformowali jego najbliżsi.
Partnerka śp. Łukasza Litewki przerywa milczenie
Niedługo po niepokojącym wpisie, oświadczenie wydała również partnerka Łukasza Litewki, publikując "List otwarty do Team Litewka".W opublikowanym liście Natalia Bacławska zaznacza, że przez ostatnie tygodnie zespół działał w milczeniu, zmagając się z wewnętrznym kryzysem i trudnymi decyzjami.
"Nadszedł dzień, w którym musieliśmy podjąć decyzję, czy kontynuujemy misję, którą niósł Łukasz, czy wywieszamy białą flagę. Wybór był oczywisty, to jedyny słuszny pomnik, który mógłby uhonorować pamięć oraz ciężką pracę Łukasza – kluczowa była decyzja rodziców, którzy jak wiecie dali nam zielone światło bez żadnego zawahania" – podkreśliła.
"Czujemy się całkowicie odpowiedzialni za Was, Wasze zaufanie, plan Łukasza oraz czyste serca chętne do pomocy. Nasze intencje, które są przejrzyste, zmusiły nas podczas rozmów, do podjęcia ciężkiej decyzji, ale czasem trzeba zrobić krok do tyłu, aby zrobić 10 kroków do przodu. Przez te tygodnie ciszy, toczyliśmy wewnętrzną walkę o której nie mówiliśmy głośno, nie chcieliśmy Was martwić – o to, co w tym momencie jest dla nas najważniejsze. Niestety nie każdego intencje szły w tym samym kierunku. Tu też był wybór, nie potrzebowaliśmy słów, wystarczyło jedno spojrzenie – walczymy, za Łukasza bo tak samo on walczył o nas, o Was, o każdego" – napisała.
"Czy tym co napiszę się narażę? Zapewne tak. Czy mnie to obchodzi? Kompletnie nie, nie mam nic do stracenia, bo to co najważniejsze w moim życiu już straciłam i nie pozwolę ja, ani nikt z nas, nikomu kto ma inne intencje, położyć rąk na części jego serca, które wciąż bije. Jeżeli ktoś myśli, że chodzi o pieniądze, to jest w dużym błędzie" – dodała.
instagramCzytaj też:
Znany raper zaskoczył na koncercie. "Po raz pierwszy zostałem ocenzurowany"Czytaj też:
"Nie mogę rozmawiać, strzelam do wiewiórek". Stanowski odpowiada aktywiście
