Aktorka tłumaczy się po aferze. "Niektóre argumenty są absurdalne"

Aktorka tłumaczy się po aferze. "Niektóre argumenty są absurdalne"

Dodano: 
Aktorka Maja Ostaszewska
Aktorka Maja Ostaszewska Źródło: PAP / Piotr Nowak
Maja Ostaszewska wydała długie oświadczenie po aferze. W obronie aktorki stanęła m.in. Hanna Lis.

Maja Ostaszewska to nie tylko znana polska aktorka, ale również aktywistka społeczna i klimatyczna, znana z zaangażowania na rzecz praw zwierząt. Uczestniczy w różnych protestach i debatach społecznych skupionych wokół tego tematu. Na początku maja aktorka zaangażowała się w ogólnopolskie protesty organizowane pod hasłem "Mamy dość", po raz kolejny koncentrując swoją uwagę na problematyce ochrony zwierząt. W tym samym czasie wystartowała kampania reklamowa marki Gino Rossi z udziałem Ostaszewskiej. Promowanie marki, która od dekad opiera się, między innymi, na wykorzystaniu skóry naturalnej wywołało prawdziwe oburzenie wśród fanów aktorki. Internautów dodatkowo rozzłościł fakt, że na jednym ze zdjęć występuje ona w skórzanym obuwiu. W komentarzach na Instagramie szybko zaczęły pojawiać się głosy oskarżające ją o brak konsekwencji i hipokryzję.

Maja Ostaszewska wydała oświadczenie po aferze. Hanna Lis: Nie dałaś się uciszyć

W weekend Ostaszewska opublikowała w swoich mediach społecznościowych obszerne nagranie, w którym odniosła się do skandalu.

"Nigdy nie udawałam i nikogo nie oszukiwałam, że w mojej szafie poza różnymi innymi materiałami nie znajdują się prawdziwe skóry. Mam skórzane buty. (...) Nie udaję, że mieszkam w puszczy i żywię się tym, co rośnie wokół mojego domu. (...) Nie jestem idealna. Mieszkam w mieście. Tak, owszem, jeżdżę samochodem, Dochodzą do mnie głosy, że również to jest krytykowane. Nie udaję osoby czysto, nieskazitelnie ekologicznej. Absolutnie tak nie jest. Uwielbiam polskie marki, bardzo chętnie je promuję i bardzo chętnie przyjmuję propozycje współpracy" – podkreśliła.

"W świecie idealnym chciałabym, żeby żadne zwierzęta nie były zabijane na mięso, a w związku z tym nie byłoby też skór, które są wtórnym produktem. Tego, co się dzieje w związku z przemysłem mięsnym. Ale tak nie jest. Ważne jest dla mnie to, jak marki pozyskują te skóry. Nigdy w życiu nie podpisałabym kontraktu z marką, która hoduje zwierzęta po to, żeby je zabić na produkty, które będą sprzedawane. To dla mnie było bardzo ważne, kluczowe" – mówiła dalej aktorka.

"Dziwne jest dla mnie to, że kiedy zakomunikowaliśmy naszą współpracę z marką 30 marca, mieliśmy wspaniały odbiór serdeczny, entuzjastyczny I nagle, dosłownie kilka dni po tym, kiedy ogłosiliśmy Obywatelski ruch społeczny, (...) nagle wytoczono wobec mnie takie działa. Niektóre argumenty są dla mnie absurdalne. Naprawdę. Jest to znaczące. Pomyślcie też Państwo o tym, jak taka fala, kula śnieżna rozpędza się w sposób absurdalny i jak bardzo może skrzywdzić kogoś, kto jest bardzo kruchy emocjonalnie" — dodała.

W obronie Mai Ostaszewskiej stanęły znane osoby, m.in. Krzysztof Zalewski i Karolina Korwin Piotrowska. Swoje wsparcie postanowiła wyrazić też dziennikarka Hanna Lis.

"Maju, dostałaś łomot za Konstytucję, za obronę praw kobiet, za obronę praw zwierząt. To świadczy jedynie o tym jak potężny jest twój głos – inaczej nie zawracaliby sobie tobą głowy. Domyślam się, ile ciebie to kosztuje, tym bardziej szanuję za to, że nie dałaś się uciszyć" – napisała.

Czytaj też:
"Duma i wstyd". Córka byłego prezydenta nie wytrzymała
Czytaj też:
Znana aktorka w ogniu krytyki. "Za ile złotych zmienia pani poglądy?"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl