Roksana Węgiel, znana również jako "Roxie", to polska wokalistka popowa. W 2024 roku serwisy plotkarskie rozgrzewał związek 20-letniej wówczas piosenkarki ze starszym o osiem lat marketingowcem i muzykiem, Kevinem Mglejem. Problemem dla niektórych był nie tylko wiek mężczyzny, lecz także to, że ma on już dziecko z inną kobietą. Pomimo wielu nieprzychylnych komentarzy, para się zaręczyła. 29 marca 2024 roku byli już po ślubie cywilnym, a piosenkarka przyjęła nazwisko Węgiel-Mglej. W sierpniu tego samego roku odbył się z kolei ich ślub kościelny, a na hucznym, wystawnym weselu nie zabrakło znanych gości.
Roksana Węgiel i Kevin Mglej pobrali się w rodzinnych stronach artystki, w kościele św. Michała Archanioła i św. Anny w Dydni na Podkarpaciu. Przy okazji tegorocznych świąt Wielkanocnych, wierni zgromadzeni w tej parafii mieli usłyszeć zaskakujący komentarz księdza, odnoszący się do tej uroczystości.
Z serwisem Pudelek.pl skontaktował się anonimowy uczestnik wspomnianej mszy. Twierdził, że ksiądz miał publicznie zwrócić wokalistce uwagę za to, że nie rozliczyła się za ceremonię ślubu kościelnego. Portal odezwał się w tej sprawie z duchownym i poprosił o komentarz. – Nie upominałem, tylko zwróciłem uwagę, ale to już nie ma znaczenia. Do widzenia – odparł lakonicznie ksiądz, cytowany przez Pudelka.
Mąż Węgiel zaprzecza. "Jesteśmy rozliczeni"
Kevin Mglej odniósł się do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych. W opublikowanym na Instagramie oświadczeniu podkreślił, że razem żoną wspierają Kościół finansowo. "Wielu osobom postawienie mojej żony i mnie przeciwko Kościołowi byłoby bardzo na rękę. Niestety tak się nie stanie. Kościół jest i będzie dla nas bardzo ważny, ponieważ jest ukochany przez Pana Jezusa. Wspieramy wspólnotę Kościoła słowem, ale też finansowo od dłuższego czasu i będziemy wspierać dalej" – podkreślił.
Producent muzyczny zapewnił, że wszystkie zobowiązania finansowe zostały uregulowane. Jego zdaniem cała sprawa jest wynikiem medialnej prowokacji. Dodał, że słowa duchownego mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. "Co do ślubu, jesteśmy z każdym rozliczeni. Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć, żeby w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego jakikolwiek ksiądz rozmyślał o ślubie sprzed prawie dwóch lat. Jeżeli tak było, to ewidentnie pogubione zostały priorytety. Niemniej jednak moim zdaniem jest to kolejna prowokacja mediów, bo »nazwisko mojej żony się dobrze klika«, a klikanie to kasa... Straszne. Wystarczy przez chwilę nie dawać powodu do pisania i już trzeba sobie powód wymyślić" – podsumował Kevin Mglej.
