W środę około godz. 21:30 czasu miejscowego policjanci z Kalifornii zatrzymali piosenkarkę Britney Spears – potwierdziło biuro szeryfa hrabstwa Ventura. W czwartek artystka została zwolniona z aresztu. Amerykańska wokalistka stanie przed sądem 4 maja. Nie poinformowano jednak o stawianych jej zarzutach. Agencja Reutera poprosiła o komentarz zarówno biuro szeryfa, jak i policję drogową, ale nie otrzymała odpowiedzi.
Pomimo braku oficjalnych informacji, amerykańskie media relacjonowały, że Britney Spears została aresztowana za jazdę pod wpływem alkoholu. Co ciekawe, tuż po wyjściu z aresztu artystka usunęła swój profil na Instagramie, który był jej głównym kanałem komunikacji z fanami.
Nowe informacje ws. Britney Spears
Głos w sprawie zabrał kilka godzin po zdarzeniu menedżer gwiazdy pop. "To był nieszczęśliwy incydent, którego w ogóle nie można usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie" – czytamy w oświadczeniu, które Cade Hudson przesłał redakcji portalu Page Six.
Kalifornijska Policja Drogowa ujawniła już nowe szczegóły zatrzymania 44-letniej piosenkarki. W oświadczeniu poinformowano, że wykazywała "oznaki zaburzenia" po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy. Gwiazda muzyki przeszła testy trzeźwości, po których ostatecznie postawiono jej zarzut "prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu i narkotyków". W BMW należącym do artystki znaleziono też substancję nieznanego pochodzenia.
"Obecnie czekamy na wyniki testów chemicznych, które mają potwierdzić obecność substancji w jej organizmie" – przekazał rzecznik policji.
Jak donosi serwis TMZ, otoczenie piosenkarki nalega, aby została skierowana na leczenie, dzięki czemu uniknęłaby kary więzienia.
Czytaj też:
"Już lecę, żeby cię zadowolić". Była gwiazda TVP odpowiada na krytykęCzytaj też:
Gwiazdor TVN zapowiedział gościa. "Zejście na dno"
